Żem był jak pielgrzym...
Juliusz Słowacki (1809-1849)
Bóg sam wie tylko, jak mi było trudno
Do tego życia co mi dał przywyknąć;
Iść co dnia drogą rozpaczy odludną;
Co dnia uczucia rozrzucać, czuć, niknąć;
Co dnia krainę mar rzuciwszy cudną
Powracać między gady i nie syknąć;
Co dnia myśl jedną rozpaczy zaczynać;
Tą myślą modlić się i nie przeklinać.

                     Juliusz Słowacki: Beniowski

Juliusz Słowacki, którego dwusetną rocznicę urodzin obchodzimy w roku bieżącym, zapisał
się w literaturze i historii Polski w sposób szczególny. Jego poezja przez cały wiek XIX i XX wywierała znaczący wpływ na literaturę polską, czego przykładem jest twórczość Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Lektura utworów Słowackiego kształtowała model patriotyzmu polskiego, osobistej odpowiedzialności jednostki za los i sposób realizacji wolności narodu. Wyrastała ona bowiem z przekonania Słowackiego o roli wieszcza nie tylko jako poety, ale również przewodnika i Nauczyciela Narodu.

Wystawa prezentowana w murach Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, który od początku swego istnienia jest uważany za skarbnicę pamiątek i ostoję polskości, ma wyjątkowy charakter, ze względu na to, że znalazły się na niej rękopisy utworów poety, stanowiące dziś bezcenne
i rzadkie pamiątki. Niestety znakomita większość manuskryptów Słowackiego spłonęła
w Warszawie w 1944 roku. Z tym większym pietyzmem pochylamy się nad ocalałą spuścizną, która jawi się nie tylko jako wielka literatura, ale także jako swoisty traktat filozoficzny i moralny, niejednokrotnie surowo oceniający rodaków.

Historia starożytnej Grecji i Rzymu stanowi dla Słowackiego punkt odniesienia do historii Polski. Cheronea była dla niego greckimi Maciejowicami, przy czym hańba Cheronei została zmyta, natomiast hańba Maciejowic, w jego odczuciu, trwa. Na pola maciejowickie przybył wg poety naród szlachecki lecz nie duch Polski. Duch ten jawi się mu jako, nieskażony złem nagi posąg, „nagością żelazną bezczelny" , „niezawstydzony niczym - nieśmiertelny".
W Egipcie, stojąc na szczycie piramidy Cheopsa, natychmiast zauważył, wśród anglojęzycznych bazgranin, polski napis: „Przekażcie wiekom pamiętny dzień 29 listopada 1830". Jan Bystroń przypuszczał, że wyrył go na piramidzie gen. Henryk Dembiński.

Swojej podróży na Wschód nie traktował poeta jako orientalnej przygody, ale wielki twórczy epizod. Kulminacyjnym punktem jego pielgrzymki miało być miejsce Męki Chrystusa. Poeta miał nadzieję, że w tym świętym miejscu uda mu się przeniknąć tajemnicę martyrologii Polaków. Zgodnie z mesjanistyczną wykładnią dziejów, której był wyznawcą, Polska miała zmartwychwstać. To przekonanie poety, podobnie jak i idee Mickiewiczowskie towarzyszyło Polakom w trudnych historycznie chwilach, jakich nie szczędziły im wieki: XIX i XX.

Dr Adolf Juzwenko
Dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich






„Żem był jak pielgrzym..." Juliusz Słowacki (1809-1849)
Ekspozycją o tym tytule, Zakład Narodowy im. Ossolińskich wpisuje się w obchody Roku Juliusza Słowackiego, ogłoszonego z okazji dwusetnej rocznicy urodzin Poety i sto sześćdziesiątej rocznicy Jego śmierci. 10 lat temu Ossolineum przygotowało wystawę, której towarzyszył katalog, prezentującą twórczość i biografię wieszcza. Pokazano wówczas niemal wszystkie pamiątki związane z Juliuszem Słowackim: rękopisy, pierwodruki, przekłady jego utworów, czasopisma, druki ulotne, grafikę, malarstwo, numizmaty i teatralia znajdujące
się w posiadaniu Zakładu. Jednym z celów ówczesnej ekspozycji było uwypuklenie roli Ossolineum, jako skarbnicy narodowych pamiątek, nazywanej często Domem Juliusza Słowackiego czy Domem Adama Mickiewicza. Ossolineum bowiem szczyci się swoją kolekcją rękopisów wielkich polskich romantyków, a w szczególności zbiorem manuskryptów Słowackiego, jednym z największych w Polsce.

Niniejsza ekspozycja nosi tytuł, zaczerpnięty z Hymnu [Smutno mi Boże], napisanego w trakcie podróży na Wschód. Tytuł wystawy „ Żem był jak pielgrzym..." to metaforyczne ujęcie jej tematyki, odnoszącej się zarówno do podróży Słowackiego, jego przemian wewnętrznych, dokonujących się pod wpływem wrażeń pielgrzyma, jak i wędrówki duchowej bohaterów jego utworów. Pod tym kątem dobierano eksponaty.

„[...] Wyznam co moja droga, że mię przejażdżkowe życie dosyć zmęczyło. Myśl moja, która przez trzyletnią spokojność przywykła do wewnętrznego i ciągłego życia, tutaj gniewa się na mnie, że ją własnym widokiem różnokolorowym ciągle zatrudniam i męczę [...]" - pisał 20 czerwca 1836 r. z Neapolu Poeta w liście do matki, dając wyraz swojemu wielokrotnie powtarzanemu w listach marzeniu o stałym miejscu na ziemi. Jednocześnie zaś bogactwo wrażeń działało na niego inspirująco, prowokowało do poszukiwania analogii, co w konsekwencji prowadziło do rozważań, o przemijaniu materii w kontraście z potęgą tego, co wynika
z nieprzemijalności ducha.

Antyczny Rzym i Grecja, Jerozolima i egipskie piramidy, wiązały się w jego umyśle z losami Polski. Zwiedzając grób Agamemnona, przywołuje tragiczne wydarzenia z historii. Termopile przeciwstawia upadkowi Powstania Listopadowego.

W Jerozolimie „Słowacki służył [księdzu Rylle] do mszy o północy, przy grobie Zbawiciela, ale wprzódy - mówił [ks. Maksymilian Ryłło] - zakryłem szpetność orła ruskiego", Poeta uważał bowiem, że jest to „godło zdrady, rozboju, odszczepieństwa i bezbożności."

W liście do matki z 19 lutego 1837 r. - donosił o tym samym zdarzeniu: „Z dnia 14/15 [stycznia, tj. z soboty na niedzielę] miałem przepędzić noc u Grobu Chrystusa. Na wspomnienie tej nocy ( tak miałem rozigrane nerwy), że łzy rzuciły mi się z oczu. Noc u Grobu Chrystusa przepędzona, zostawiła mi mocne wrażenie na zawsze. O godzinie siódmej wieczór zamknięto kościół - zostałem sam i rzuciłem się z wielkim płaczem na kamień Grobu. Nade mną płonęło 43 lamp. Miałem Biblią, którą czytałem do 11 w nocy. [...] O północy dzwon drewniany obudził
w kościele księży greckich. Różne wiary, każda mająca swoją mniejszą lub większą zagrodę
w tym gmachu, budzić się zaczęły na głos tego dzwonu.[...] O drugiej zaś w nocy, ksiądz rodak, wyszedł ze mszą na intencją mojej kuzynki [Polski], a ja klęcząc na tym miejscu, gdzie anioł biały powiedział Magdalenie: „Nie ma go tu, Zmartwychwstał", słuchałem całej mszy z głębokim uczuciem."

Wbrew wyrażanym w listach pragnieniom życie Słowackiego było ustawiczną wędrówką,
w trakcie której rodziły jego dzieła.
„Ja sam wędrówkę już odbyłem śliczną!
I jestem dzisiaj - niech cię porwie trzysta -
Nie Polak - ale istny bajronista." - pisał w Beniowskim.

Swoje pielgrzymie doznania, jako notatki z podróży, zarówno werbalne jak i rysunkowe, zawarł w tzw. Album rysunkowym z podróży na Wschód, prezentowanym na wystawie. Zaowocowały one następnie takim utworami jak np. Podróż z Ziemi Świętej do Neapolu czy Beniowski. Bohaterowie jego utworów również pielgrzymują w poszukiwaniu zarówno sensu życia jak
i ojczyzny, skazani na nieustanne przemieszczanie się, samotność, poczucie wyobcowania.

Autorzy wystawy, zdając sobie sprawę ze znaczenia manuskryptu tzw. Album rysunkowego
z podróży na Wschód dla całej twórczości Poety,a także ze względu na podjętą tematykę ekspozycji, w pierwszej sali umieścili to dzieło, jego multimedialną wersję, a także wydany
w połowie października br. przez Zakład Narodowy im. Ossolińskich reprint. Multimedia bowiem umożliwiły pokazanie rękopisu w całości. Zwiedzający mają możliwość obejrzenia każdej z kart z osobna, a także wybrania i powiększenia interesujących ich fragmentów.

W sali drugiej, umieszczono rękopisy utworów i niepokazywane dotychczas satyryczne rysunki Poety. Towarzyszące im grafiki są przypomnieniem miejsc ważnych dla Słowackiego. Znajdują się tu również plakiety i medale wydane z okazji kolejnych rocznic urodzin Poety oraz sprowadzenia jego prochów do Polski i złożenia ich na Wawelu (1927). Jest także medal autorstwa wrocławskiego artysty Jacka Dworskiego, zamówiony przez Dolnośląski Komitet Obchodów Roku Słowackiego, wydany w roku bieżącym i po raz pierwszy prezentowany publiczności. Znalazło się tu także miejsce na monety i banknoty z epoki Poety, który - jako jedyny z naszych wieszczów - umiał o nie dbać, często wspominał o nich w listach, nazywając je „cebulkami". Na uwagę zasługują zwłaszcza pieniądze emitowane przez Rząd Narodowy podczas Powstania Listopadowego.

Sala trzecia to wirtualna próba wyobrażenia „pokoiku Słowackiego". Z jego listów wiadomo,
że w każdym z kolejnych miejsc swego pobytu, pracowicie budował namiastkę domu.
W Sali tej zostały pokazane również najbardziej osobiste papiery Poety oraz wizerunki osób mu najbliższych - dziadunia i babuni (tak pisał o nich w listach) - przybranych sióstr Hersylii
i Aleksandry Bécu oraz ukochanej Matki.

Dla młodszych zwiedzających przygotowano ponadto grę multimedialną, w myśl starej zasady dydaktycznej - „bawiąc - uczyć".

Małgorzata Mikuła, Małgorzata Orzeł


Literatura:
Kalendarz życia i twórczości Juliusza Słowackiego, oprac. E. Sawrymo­wicz, Wrocław 1960
Kowalczykowa A.: Juliusz Słowacki, Wrocław 2003
Kudelska D.: Juliusz Słowacki i sztuki plastyczne, Lublin 1997
Przybylski R.: Podróż Słowackiego na Wschód, Kraków 1982
Rymkiewicz J.: Słowacki. Encyklopedia, Warszawa 2004
Słowacki J.: Utwory wybrane, Warszawa 1965
Słowacki w zbiorach i publikacjach Ossolineum, oprac. W. Floryan, B. Zakrzewski, Wrocław 1959
Sudolski Z.: Słowacki. Opowieść biograficzna, Warszawa 1999
Testament mój.Juliusz Słowacki w zbiorach Ossolineum, Wrocław 1999

© Zakład Narodowy im. Ossolińskich 2009