Początki „rysowania światłem”. Z pionierskich lat fotografii

Świat z dziecka wyrasta, coraz nowych trzeba mu zabawek

(Aleksander Fredro)


Juliusz Mien, Fotografia portretowa Adama Asnyka, Kraków/Zakopane, ok. 1894. Zakład litograficzny Kühle & Miksche, Wiedeń.
Ze zbiorów Działu Sztuki Muzeum Książąt Lubomirskich w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich
Warto przypomnieć, że jeden ze swoich wierszy Adam Asnyk poświęcił właśnie autorowi tego zdjęcia, a zatytułował „Juliuszowi Mien”.

Prezentowana tu fotografia portretowa została wykonana przez Juliusza (Julesa) Miena, urodzonego we Francji polskiego fotografa, tłumacza i literata, który większość dorosłego życia spędził w Krakowie. Przedstawia Adama Asnyka (1838-1897), studenta m.in. Uniwersytetu Wrocławskiego, członka Rządu Narodowego w czasie Powstania Styczniowego, taternika, a nade wszystko poety znanego m.in. jako autora cyklu sonetów zatytułowanych „Nad głębiami”. Zdjęcie powstało kilka lat przed śmiercią twórcy „Daremnych żali”.

Życie Asnyka przypadło na okres narodzin i dynamicznego rozwoju fotografii. Pionierami w tej dziedzinie byli przede wszystkim Francuzi oraz Anglicy. Najstarsze zachowane zdjęcie powstało około 1826/27 r. we wschodniej Francji i zatytułowane jest Widok z okna w Le Gras. Ze względu na długi, trwający nawet osiem godzin czas naświetlania, pierwsze fotografie utrwalały sceny widziane z okien pracowni prekursorów tego medium. Autorem Widoku… był Joseph Nicéphore Niépce. Z tym właścicielem ziemskim, który z pasją oddawał się eksperymentom naukowym, współpracę podjął Louis Jacques Mandé Daguerre – przedsiębiorca i malarz. Trwała ona zaledwie cztery lata, a przerwała ją nagła śmierć Niépce’a. Jego partner kontynuował eksperymenty, próbując rozwinąć proces fotograficzny przede wszystkim dla osiągnięcia korzyści finansowych. Swój cel osiągnął w 1839 r., kiedy to w styczniu swoje odkrycie przedstawił uczonemu i politykowi – François Arago. Ten zachwycony wynalazkiem dostrzegł w nim możliwości dla rozwoju nauki, przemysłu i sztuki, a dla Francji – powód do chwały. Nakłonił rząd do udzielenia wsparcia wynalazcy, w efekcie czego Daguerre otrzymał dożywotnią pensję (wraz z synem Niépce’a ) w zamian za wyjawienie szczegółów procesu fotograficznego. Historyczny pokaz, odbył się 19 sierpnia 1839 r. Obecni byli członkowie Francuskiej Akademii Nauk i Akademii Sztuk Pięknych. Zgromadzeni zobaczyli, jak wypolerowana płytka miedziana ze światłoczułym jodkiem srebra, po naświetleniu (trwającym wówczas od trzech do trzydziestu minut) i wywołaniu w oparach rtęci, pokrywa się obrazem. To sprawiło, że „radość zgromadzonych była tak wielka, iż można ją było porównać z euforią po zwycięskiej bitwie”.

Pierwszą technikę nazwano od nazwiska wynalazcy dagerotypią. Głównym atutem tego procesu była ostrość szczegółów, zaś słabością jego niepowielarność. Z obiektu utrwalonego na płytce metalowej (najczęściej miedzianej) nie dało się bowiem uzyskać odbitek. Mankament ten udało się zniwelować Anglikowi – Williamowi Henry’emu Talbotowi. Ten arystokrata i wynalazca przeprowadzał w latach trzydziestych eksperymenty, które poniekąd wynikały z frustracji wywołanej jego brakiem umiejętności rysunkowych. W 1833 r. spędzając miesiąc miodowy nad pięknym, położonym w Alpach w północnych Włoszech jeziorze Como, zastanawiał się, „jak uroczo byłoby, gdyby można spowodować, aby te naturalne obrazy odcisnęły się trwale i pozostawały na papierze”. Po powrocie do Anglii rozpoczął eksperymenty. Wykorzystywał do tego nie płytkę miedzianą, jak Daguerre, ale pokryty substancją światłoczułą papier. Kładł na niego np. liście, a następnie wystawiał na działanie promieni słonecznych. W efekcie powstawał „negatyw” – zaciemnione partie papieru stawały się jasne, zaś odkryte – ciemne. Latem 1835 r. korzystał już z niewielkiego aparatu (camery obscury, choć żona Talbota miała na to inne określenie – pułapka na myszy), w którym umieszczał uwrażliwiony papier. Kolejnym krokiem było odkrycie możliwości tworzenia papierowych odbitek. Należało do powierzchni papieru („negatywu”) przyłożyć pokryty substancją światłoczułą papier, przez co na odbitce („pozytywie”) utrwalał się obraz w odwrotnej tonacji – jasne i ciemne tony były odwrócone w stosunku do „negatywu”. Swój wynalazek ogłosił w Londynie w lutym 1839 r. po tym, jak dotarły do niego informacje o dokonaniach Daguerre’a. Talbot jednak nie zyskał wsparcia rządowego, co więcej odkryty przez siebie proces negatywowo-pozytywowy opatentował przez co ograniczył do niego dostęp. Tak zrodziła się kalotypia znana także pod nazwą talbotypii. Zatem ojcem fotografii został uznany Daguerre, zaś Anglik sir John Hershel, znakomity przyrodnik, astronom i pionier fotografii, wprowadził do języka słowo „fotografia” („rysowanie światłem”). On także po raz pierwszy użył określeń „negatyw” oraz „pozytyw”.

Ozdobne etui chroniące dagerotyp – zdjęcie na płytce miedzianej z 1854 r.
Ze zbiorów Działu Sztuki Muzeum Książąt Lubomirskich w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich. Fot. Grzegorz Polak

Po 1839 r. ludzie zaczęli oddawać się dagerotypii oraz dalszym eksperymentom fotograficznym. Udoskonalano sprzęt fotograficzny, w czym celowali m.in. Niemcy. Kolejne doniosłe w historii fotografii wydarzenie miało miejsce w 1851 r. Frederick Scott Archer odkrył wówczas proces fotograficzny określany mianem mokrej płyty kolodionowej. Połączył on najlepsze elementy dagerotypii (jakość zdjęcia) i kalotypii (możliwość wykonywania odbitek). Jednak wynalazek Archera należał do jednego z najbardziej złożonych procesów w fotografii, gdyż w celu uzyskania odbitki należało wykonać ponad osiemnaście czynności. Umieszczaną w aparacie fotograficznym do tej pory płytkę miedzianą zastąpiła szklana płytka pokryta kolodium, czyli roztworem nitrocelulozy w alkoholu etylowym i eterze. Posiada on oleistą konsystencję, dzięki czemu umożliwia przyklejenie się substancji światłoczułej (azotanu srebra) na płytce. Tak przygotowany przyszły „negatyw” trafia do kasetki, a następnie do aparatu. Po naświetleniu fotografii, które trwa kilkanaście-kilkadziesiąt sekund, kasetka z płytką jest wyjmowana, szklana płytka trafia do kuwety z wywoływaczem, a potem utrwalaczem. Całość procesu trwa około dziesięciu minut. Czas wykonania zdjęcia jest ściśle ograniczony, ponieważ kolodium na właściwości szybkoschnące, a po zaschnięciu nie nadaje się ono do wykonania fotografii. Technika ta więc wymagała od fotografa sprawności. Należy także podkreślić, że jej wynalazca – Archer – specjalnie nie opatentował swojego wynalazku, by mógł być wykorzystywany i rozwijany przez fotografów na całym świecie. Tych zaś nie przerażała złożoność procesu mokrej płyty kolodionowej, czego przykładem jest Francuz – Auguste Rosalie Bisson. On to jako pierwszy fotograf zdobył Mont Blanc i wykonał na nim zdjęcia (1861 r.). By je zrobić i wywołać (oczywiście na miejscu) musiał korzystać z pomocy przynajmniej dwudziestu pięciu osób. W gronie tym, oprócz alpinistów, byli niosący uczestnicy aparat, statyw, szklane płyty, chemikalia oraz namiot-ciemnię.

Metoda mokrej płyty kolodionowej dominowała przez około trzydzieści lat. W tym czasie spektrum wykorzystania fotografii uległo znacznemu rozszerzeniu. Na przykład – w 1843 r. policja w Brukseli jako pierwsza zaczęła gromadzić portrety przestępców wykonane w technice dagerotypii. Czasy, kiedy pierwsi fotografowie, z uwagi na długi czas naświetlania, wykonywali fotografie statyczne (głównie widoki, krajobrazy czy martwą naturę) dawno minęły.

W latach siedemdziesiątych XIX w. zaczęto stosować inny proces fotograficzny zwany techniką bromo-żelatynową lub suchą płytą. Jego wynalazcą był Richard Leach Maddox – lekarz i fotograf, w życiu którego doskonale sprawdziło się przysłowie mówiące o tym, że „potrzeba jest matką wynalazków”. Ze względu na fakt, że proces wywoływania fotografii przy pomocy mokrej płyty kolodionowej negatywnie wpływał na zdrowie Anglika, rozpoczął on poszukiwanie alternatywnego sposobu uzyskiwania odbitek. Po serii eksperymentów ogłosił w 1871 r. na łamach „British Journal of Photography” możliwość zastosowania przy wykonywaniu fotografii rozpuszczonej żelatyny z solą bromową i światłoczułym roztworem azotanu srebra. W wyniku czego powstawał bromek srebra, którym powlekano szklaną płytę, a następnie suszono. Od 1878 r. takie płyty zaczęto produkować na skalę przemysłową. Warto przypomnieć, że już w 1881 r. powstała i zaczęła produkować suche płyty firma Eastman Dry Plate Company, znana później jako Kodak, która stała się jedną z najbardziej uznanych firm w historii fotografii. Nowy proces w ogromnym stopniu zrewolucjonizował fotografię. Gwarantował stabilność parametrów płyty z substancją światłoczułą, skrócił czas naświetlania oraz umożliwiał fotografowi koncentrowanie się głównie na wykonaniu zdjęcia, bez konieczności jego natychmiastowego wywoływania. Inną ważną konsekwencją wprowadzenia techniki bromo-żelatynowej dla rozwoju fotografii było obniżenie cen ogólnie dostępnych płyt, a wobec projektowania coraz mniejszych aparatów fotograficznych, które można było nosić ze sobą, wpłynęło to na masowość fotografii. Odtąd fotografować mógł już niemal każdy.

Oprac. Grzegorz Polak

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.