Sienkiewicz krzepi. Cz. 8 – czy Ursus daje moc?

Umiejscawiając akcję jednej ze swoich powieści w Rzymie za czasów Nerona, Sienkiewicz znakomicie „wstrzelił się” w powszechną pod koniec XIX w. fascynację antykiem. Jeden z jej drugoplanowych, niemniej ważnych bohaterów nosi imię Ursus, wywodzące się od  łacińskiego słowa  „urs” czyli „niedźwiedź”. Chodzi oczywiście o Quo vadis? Ursus to wysoki, bardzo silny przedstawiciel plemienia Ligów, mieszkających między Odrą a Wisłą (wg Kronik Tacyta). Towarzyszył on w niewoli rzymskiej swojej pani – Ligii, podobnie jak on nawróconej na chrześcijaństwo, której był niezwykle oddany. Wprowadzenie tej dwójki bohaterów było jednym z powodów sukcesu powieści. Zwłaszcza Polacy odczytywali walkę pomiędzy materialną potęgą zdemoralizowanego Rzymu i siłą duchową chrześcijaństwa jako metaforę własnych losów. Ligia była chrześcijanką, która nie ulękła się prześladowań, a co ważniejsze – Słowianką, w kulminacyjnej scenie przywiązaną do tura, symbolu wszystkiego, co germańskie. Z tej opresji uratował ją Ursus.

Natchnieniem do napisania powieści mógł być dla Sienkiewicza pobyt z w Rzymie w 1879 r., kiedy to malarz Henryk Siemiradzki pokazał mu kapliczkę „Domine, quo vadis?” Jednak dopiero w 1894 r. zabrał się na dobre za przygotowania, a w 1895 r. za pisanie. Nie szło mu ono tak gładko, jak w wypadku Trylogii, której rozdziały spływały na papier w wersjach gotowych do druku. Quo vadis? wychodziło od marca  1895 do lutego 1896, jednocześnie w „Gazecie Polskiej”, „Czasie” krakowskim i „Dzienniku Poznańskim”. Autor wysyłał rękopisy do „Gazety”, gdzie trafiły do jednej z pracownic,  która sprzedała je bankierowi i kolekcjonerowi Leopoldowi Julianowi Kronenbergowi. Przetrwały II wojnę w sejfie Banku Handlowego, a w 1951 r. trafiły do Biblioteki Narodowej w Warszawie. Ale w 1953 r. okazało się, że w zbiorach rodzinnych jest jeszcze 39 kart z brulionowymi, pokreślonymi fragmentami niektórych rozdziałów. Te karty, na których pojawia się też postać Ursusa, zakupiło Ossolineum.

Wiarygodne i szczegółowe opisy  starożytnego Rzymu, jego zepsucia i okrucieństwa, jak opis uczty u Nerona czy sceny z Koloseum, które tak ekscytowały ówczesnych czytelników, powstały dzięki wszechstronnym studiom nad epoką. które, nieoczekiwanie, przyniosły też autorowi oskarżenia o plagiat i próby zdyskredytowania dzieła. Sienkiewicz nie ukrywał listy swoich lektur. Były to, oprócz dzieł historycznych, także powieści, jak np. Capreä i Roma oraz Rzym za Nerona Ignacego Kraszewskiego, Męczennicy (Les Martyrs) François René de Chateaubrianda, Acté Aleksandra Dumasa, Antychryst (L’Antéchrist) Ernesta Renana, Ben Hur Lewisa Walla-ce’a, a z kręgu włoskiego Narzeczeni (Promessi sposi) Alessandro Manzoniego.

Ubaldo degli Abbati, „Ursus” seguito al. „Quo vadis” di Enrico Sienkiewicz, ok. 1906. W przedmowie zarzucono Sienkiewiczowi plagiat powieści Mondo antico Agostino della Sala Spada

Mniej znani autorzy starali się skorzystać na sukcesie Quo vadis?, pisząc sequele powieści. Jednym z nich był Ursus. Seguito al Quo vadis di Enrico Sienkiewicz autorstwa Ubalda degli Abbati, przedstawiający dalsze losy ulubionego przez Włochów bohatera. W przedmowie prof. archeologii Francesco Sabatini porównał powieść Sienkiewicza do zapomnianej  książki Mondo antico pióra Agostino della Sala Spada z 1877 r. sugerując, że łączy je „wiele nieprzypadkowych podobieństw”. Sam zresztą Sala Spada, wznawiając swoją powieść w 1900 r. (na fali popularności Quo vadis?) robił aluzje na temat plagiatu dokonanego przez Sienkiewicza. W 1906 r. książkę Ursus odkrył, podróżując po Włoszech, redaktor lwowskiego „Przeglądu” Ludwik Masłowski. Opisał on autorowi Quo vadis? całą sprawę, prosząc o interwencję w dziennikach włoskich. Na koniec poświęcił zdanie sequelowi: „Zaznaczam, że ów Ursus jest bardzo marnego talentu utworem…” Pisarz odpowiedział: „Oczywiście nie tylko nigdy nie czytałem żadnego utworu p. Sala Spada, ale nigdy o takim autorze nie słyszałem. Do podobnych zarzutów jestem przyzwyczajony. […] Na to nie ma rady, a raczej jest jedna: nie odpowiadać wcale.” Historia z Ursusem dopiero niedawno złożyła się w całość, gdy w zakupionym przez Ossolineum w 2005 r. małym fragmencie korespondencji Sienkiewicza odnalazł się list Masłowskiego.

Czy do powodzenia, jakie miał u czytelników dobroduszny olbrzym z Quo vadis? przyczyniło się jego znaczące imię? Tak chyba sądził Sienkiewicz, gdy postanowił wykorzystać je do celu, można dziś rzec, marketingowego. W majątku Oblęgorek, który otrzymał w 1900 r. jako „dar narodowy”, prócz 270 hektarów ziemi i pałacyku do remontu, znajdowało się źródło bardzo smacznej wody mineralnej. W 1902 r. wodą zainteresował się inżynier Stefan Włodarkiewicz z Warszawy. Założono konsorcjum, w którym oprócz inżyniera i Sienkiewicza byli Jan Sieklucki, ks. Zygmunt Chełmicki, mecenas Antonii Osuchowski i Mścisław Godlewski. Wodę nazwano „Ursus”, by podkreślić jej zdrowotne właściwości oraz nawiązać do właściciela źródła. Nazwa wydaje się trafna, ale nie przesądziła niestety o sukcesie. W oblęgorskiej stodole zainstalowano maszyny i urządzenia, służące do alkalizowania i rozlewania wody. Butelki sprowadzano koleją z Warszawy do Kielc, a dalej furmanką, przez co wiele z nich tłukło się w transporcie. Ponadto, ani sprowadzony z Kalisza kierownik, ani zatrudnieni pracownicy nie mieli odpowiednich umiejętności, co powodowało m.in. eksplozje butelek przy napełnianiu. Co prawda woda otrzymała złoty medal na wystawie higieniczno-spożywczej w Paryżu w 1904 r., sytuację z butelkami opanowano, w prasie ukazały się reklamy… Jednak „Ursus” nie był w stanie pokonać sławnych konkurentów –  kaukaskiej wody „Narzan” i czesko-niemieckiej „Gießhübler”. W 1909 r. eksploatacja źródła została zakończona, a w 1910 r. rozwiązano kontrakt, choć maszyny miały pozostać na miejscu. Jest o tym mowa w liście skierowanym do Marii Babskiej, zakupionym w 2018 r. Wśród listów i dokumentów Sienkiewicza znalazły się też fragmenty korespondencji rodzinnej dotyczącej spraw Oblęgorka, a wśród listów do Marii Babskiej (z czasów przed małżeństwem) pojawiają się oblęgorskie tematy. Sienkiewicz pisze o remontach, polowaniach z synem, sadzeniu drzew i przytacza słowa zachwytu  przyjmowanych gości, jak malarz Józef Chełmoński. „Zarażona” Oblęgorkiem Maria w 1904 r. stała się w nim pełnoprawną gospodynią, jako pani Sienkiewiczowa.

Wszystkie pocztówki pochodzą z zasobów Polony, z domeny publicznej.

Linki:

 

Pozostałe części cyklu „Sienkiewicz krzepi”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.