Teatr Rapsodyczny w Krakowie (1941-1967), w 80. rocznicę założenia zespołu

22 sierpnia 1941 r. w prywatnym mieszkaniu przy ul. Komorowskiego 7 odbyło się tajne zebranie konspiracyjnego teatru, do którego należeli: Krystyna Dębowska, Halina Królikiewicz, Danuta Michałowska, Tadeusz Ostaszewski, Karol Wojtyła oraz Mieczysław Kotlarczyk – dyrektor, reżyser, aktor.

Celem tego przedsięwzięcia miało być krzewienie polskiej kultury i manifestacja oporu duchowego wobec okupanta. Spektaklem inaugurującym działalność Teatru był „Król-Duch” Juliusza Słowackiego, którego dzieła weszły na stałe do kanonu repertuarowego Rapsodyków. Za przestrzeń sceniczną służyły wówczas pomieszczenia prywatnych mieszkań krakowskiej inteligencji, w których udało się zagrać zespołowi w sumie 20 przedstawień.

Po wojnie Teatr Rapsodyczny  wznowił działalność 22 kwietnia 1945 r. jako zespół amatorski w Sali Kina Wolność i został uznany za teatr szkolny to znaczy obowiązkowy dla młodzieży.

Kolejne lata 1947-51 były okresem najwybitniejszych osiągnięć Teatru. Po upaństwowieniu w 1949 r. teatr uczestniczył w Festiwalu Sztuk Rosyjskich i Radzieckich i w centralnych uroczystościach Roku  Mickiewiczowskiego. M. Kotlarczyk wystawił w tym okresie „Rozkaz 269” w oparciu o poezję Siemiona Kirsanowa i Włodzimierza Majakowskiego, powołał w tym celu „brygady rapsodyczne”, które objeżdżały południową Polskę z montażami poetyckimi.

Występy gościnne były ważnym elementem działalności Teatru Rapsodycznego, przykładowo w sezonie 1946/47 aż 19 przedstawień odbyło poza Krakowem ( Wrocław, Częstochowa, Karpacz, Świdnica, Katowice). Rapsodycy byli pierwszym zespołem teatralnym, który odbył artystyczne tournée po Ziemiach Odzyskanych. We  Wrocławiu występ odbył się 21 lipca  1945 roku w Teatrze Miejskim (budynek Opery) – wystawiano fragmenty Pana Tadeusza A. Mickiewicza .

Tak o powrocie z Wrocławia doraźnymi środkami transportu pisał Tadeusz Kudliński z zespołu teatralnego „Wracaliśmy  z Wrocławia na drucie. Nie znaczy to, byśmy jako linochody posuwali stopy po rozpiętej linie, ale – samochód-gigant był wyładowany wraz z przyczepką zwojami drutu po brzegi i pod osłonę brezentową […] W jakiś nadprzyrodzony sposób wkomponowaliśmy się w druciane wężowisko, zapadając w dziury, grzebiąc się z trudem na wierzch, zagorzeli od smrodu benzyny. Klucząc przez zrujnowane wsie i miasteczka, wieźliśmy tak przez kilkanaście godzin ten drut i teatr w dziwnej symbiozie…”

W 1953 r. po różnych  zawirowaniach społeczno-politycznych scenę zamknięto, reaktywowano dopiero w 1957 r.

W 1966 r. Rapsodycy obchodzili 25 rocznice zawiązania się zespołu, 22 sierpnia , w katedrze wawelskiej odbyła się msza św. odprawiona przez arcybiskupa Karola Wojtyłę.  Wokół tego zdarzenia rozpętała się burza, Teatrowi zarzucono milenijną dywersję i nielojalność wobec Państwa. Teatr Rapsodyczny został zamknięty definitywnie w maju 1967 r.

W zbiorach Działu Dokumentów Życia Społecznego oraz w Kolekcji Władysława Bartoszewskiego znajdują się cenne materiały repertuaru Teatru Rapsodycznego, są to przede wszystkim plakaty oraz „Program Król-Duch. Fragmenty Juliusza Słowackiego”.

Warto zwrócić uwagę na plakat „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza. Narodowy poemat wystawiono po raz pierwszy w Teatrze Rapsodycznym w 1942 r. Powojenna premiera związana z radością odzyskania wolności odbyła się 23 maja 1945 r. Z tej okazji reżyser Mieczysław Kotlarczyk napisał tekst „Słowo o teatrze”, który stał się jedną z programowych wypowiedzi Rapsodyków. Kotlarczyk przedstawiał w nim wizję teatru słowa, w którym inne środki artystycznego wyrazu mają pełnić rolę służebną wobec literatury. „Pan Tadeusz” miał wyobrażać, a nie pokazywać.

23 lutego roku 1949 (który obchodzono jako Rok Mickiewiczowski) Mieczysław Kotlarczyk wystawił trzecią wersję „Pana Tadeusza”. Premiera miała miejsce w sali zaadaptowanej z dawnej kaplicy sióstr Miłosierdzia przy ulicy Warszawskiej 5 w Krakowie, którą użyczył zespołowi prymas August Hlond. W scenariuszu i warstwie plastycznej podkreślono przede wszystkim wątki związane z naturą. „Pan Tadeusz” miał być poematem o ziemi i słońcu, w którym przyroda jest motorem akcji i aktorem.

Oprawę plastyczną przedstawienia przygotował Tadeusz Ostaszewski. Scenografia składała się jedynie z dwóch znaków:  kolumny obciągniętej zielonym suknem (las, natura) i fragmentu empirowej architektury przyozdobionej girlandą kwiatów ( dwór, kultura).

Prostą ideę widzimy też na plakacie , którego projekt graficzny przygotował Tadeusz  Janowski –  laur spleciony z wieńcem z kwiatów polnych (maki, chabry, stokrotki), przewiązany szarfą. W lewym górnym rogu symbol Teatru pojawiający się na drukach po 1945 roku -3 Muzy z lirą aut.: Franciszek Walczowski.

Premiera „Pana Tadeusza” w Teatrze Rapsodycznym w 1949 r. uważana jest za klasykę interpretacji poematu narodowego.

Publiczność schodziła się drzwiami i oknami dosłownie. Bo to młodzież, rozhasana przez dzień na śniegu, zjeżdżała teraz wprost na nartach, ładowała się przemocą i zasiadała rzędy, rozrumieniona od mrozu, otrzepując resztki śniegu, stukając butami, wymachując kijkami. Czas spływał w Karpaczu przyjemnie. Był karnawał huczny i wesoły, urozmaicony wycieczkami w górę – w dół do Jeleniej Góry na tandetę, która wzbogaciła zespół o jeden parasol, koszulę męską nadającą się na bluzkę damską i buciki damskie, nadające się na małą męską  stopę. Daliśmy poza normalnymi przestawieniami jeden osobny, składany wieczór dla miejscowej dzieciarni i dla sierocińca z warszawskiego powstania. Cóż to była za publiczność!

W pierwszych rzędach siedziały usmarkane z przejęcia berbecie z rozciekawionymi oczkami, dalej poważniejsza młodzież. Musiałem znowu mówić, bo trzeba było tym najmłodszym coś wytłumaczyć pod ludzku. Trawersowałem więc zgrabnie i z wdziękiem urodzonego conferencier’a przez scenę od prawej kulisy w lewą, usiłując wytłumaczyć w czasie takiego jednego trawersu historię Kościuszki czy Pana Tadeusza. – Czyż dziwne, że zaplątałem się i pomieszałem Horeszków ze Soplicami, o czym poinformował mię bezczelny śmiech zza kulis, gdy tu od rampy paliło mię wzruszenie od tych najmilszych słuchaczy?

Fragment felietonu:  Tadeusz Kudliński: „Za wózkiem Tespisa”.  W.: „Juliusza Słowackiego Król-Duch”, 1946, s.9.

 

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.