Zaraza Antoninów a źródła numizmatyczne

Wielkie epidemie w historii powszechnej budzą od marca żywe zainteresowanie, bo ludzkość uświadomiła sobie, jak głębokie zmiany mogły one przynieść w przeszłości. Znów mamy okazję przekonać się, że szkolna formułka „Historia jest nauczycielką życia” nabiera sensu dopiero po jej odwróceniu: „Życie uczy historii”. Zaraza w czasach panowania Marka Aureliusza i Lucjusza Werusa należy do najbardziej znanych w czasach starożytnych. Czy zostawiła jakiś ślad w swoistej kronice wydarzeń Cesarstwa Rzymskiego, jaką były monety bite w mennicy kapitolińskiej?

Marek Aureliusz objął rządy po Antoninusie Piusie w 161 roku po Chr. jako jego  adoptowany syn. Znajdziemy w „Rozmyślaniach” całą litanię pochwał dla cnót ojca cesarza, co miało rzecz jasna wydźwięk propagandowy: jaki ojciec, taki syn. Imperium miało za sobą osiemdziesiąt lat dobrobytu, pokoju wewnętrznego (za wyjątkiem II powstania żydowskiego bar Kochby) i ekspansji zewnętrznej. Cesarz-filozof nie był w żadnym wypadku kimś, kogo określilibyśmy dzisiaj jako pacyfistę. Wojny na wschodzie i na północy były nieodłącznymi elementami czasów jego panowania. Znaczenie zagrożenia granic z dwóch stron podkreśla fakt mianowania drugiego augusta „do spraw wschodnich” – Lucjusza Werusa, na wyraźną prośbę Marka skierowaną do Senatu. Troską Werusa było prowadzenie wojny z Partami, podczas gdy Aureliusz mógł skupić się na kampanii wojennej znacznie nam bliższej geograficznie – przeciw Germanom.

Początkowo ludowi rzymskiemu mogło wydawać się, że nadchodzą kolejne dekady niezakłóconego dobrobytu. Dziś wiemy, że Pax Romana zachwiał się po raz pierwszy właśnie w czasach poprzedzających panowanie Kommodusa, którego fałszywy obraz został rozpropagowany przez film „Gladiator”. Źródłem problemów była kampania bliskowschodnia, a początkiem 166 rok. Zimą 165-166 roku armia rzymska odnosiła znaczące sukcesy w Mezopotamii, a jeden z dowódców, Gajusz Awidiusz Kasjusz podjął ekspedycję wzdłuż południowego biegu Eufratu, zdobył Ktezyfon i stanął pod Seleucją, miastem liczącym wówczas blisko pół miliona mieszkańców, w przeważającej mierze Greków. Choć Seleucja otworzyła przed Kasjuszem bramy bez walki, doszło do splądrowania i upadku miasta. To najprawdopodobniej właśnie wtedy część wojska Kasjusza zaraziła się chorobą, którą zawlekli następnie do Imperium. Tłumaczono, że zaczęło się od otwarcia szkatułki ze złotem w świątyni Apollona lub splądrowania jej podziemi; być może świątynia była strefą kwarantanny? Nowe badania naukowe wskazują, że choroba mogła pojawić się po raz pierwszy w Chinach i zawędrować na zachód wzdłuż Jedwabnego Szlaku.

Nie możemy stwierdzić z pewnością, jaka była natura i skala epidemii. Źródła pisane pozwalają stwierdzić, że dziesiątkowała ona armię rzymską. Jako możliwą chorobę wymienia się najczęściej ospę, ale też odrę i tyfus. Medyk Galen opisał jej symptomy. Zaczynała się gorączką i biegunką, następnie atakowała gardło, powodowała niezdolność do przełykania, niemożliwe do zaspokojenie pragnienie, kaszel i wymioty. Zarażeni umierali lub zdrowieli po dwóch tygodniach. Nawroty epidemii trwały ponad dwie dekady. Kasjusz Dion opisał drugą wielką falę zarazy (190 rok): w szczycie epidemii mogło umierać z jej powodu nawet ponad dwa tysiące osób dziennie w Wiecznym Mieście, a ciała miały być wywożone na wozach. Śmierć Lucjusza Werusa w 169 roku mogła być spowodowana jednym z nawrotów epidemii. Był to najwyraźniej czas porachunków – za opłatą można było wynająć płatnych zabójców, którzy nakłuwali nieszczęśników zakażonymi igłami. Panice i histerii, jakie towarzyszyły pierwszej fali epidemii starał się Marek Aureliusz zaradzić, odnawiając starożytny obrzęd lektysterniów, odprawiany w 399 roku przed Chr. dla powstrzymania zarazy i w 217 roku przed Chr. w najgorszym momencie wojny punickiej; posągi bogów ułożone były na łożach i podawano im jedzenie. Podobnie jak w czasach opisanych w „Quo Vadis” szukano kozła ofiarnego i, podobnie jak za Nerona, doszło do prześladowania chrześcijan. Z drugiej strony pomoc udzielana przez chrześcijan biednym, w tym niewolnikom, przyczyniła się do wzrostu ich popularności w Rzymie.

Plagi, które spadły na Cesarstwo w drugiej połowie lat sześćdziesiątych II wieku: wojna, zaraza, brak dyscypliny w wojsku, głód, gigantyczna erupcja któregoś z wulkanów w 168/9 roku, a wreszcie największa wedle Diona zaraza, czyli szalone pomysły Kommodusa, znalazły odbicie w mennictwie rzymskim. To, co było ukryte, ujawniły badania metaloznawcze w XX wieku – zawartość srebra w denarach rzymskich spadła w czasie panowania Marka Aureliusza do ok. 75-80 procent w stopie. Widocznym śladem zarazy jest blisko dwadzieścia emisji w latach 165-170 z przedstawieniem bogini zdrowia, Salus, karmiącej z patery węża, który wije się wokół ołtarza; w drugiej ręce bogini trzyma berło. Jedna z takich monet znajduje się w zbiorach Działu Numizmatycznego – sesterc z głową Marka Aureliusza w wieńcu laurowym na awersie i datą emisji: TR P XXIII, „dwudziesty trzeci rok sprawowania władzy trybuna ludowego”, czyli 168-169. Na rewersie tej monety znalazła się natomiast legenda SALVTI AVG COS III: „poświęcona zdrowiu augusta za trzeciego konsulatu”.

Przygotował dr Adam Degler

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.